tak czy nie?

Robić, czy nie robić?

Dziś chcę sie pochylić na moment nad jednym z kluczowych – moim zdaniem – dylematów fotografów. Dość istotna część wagi tego zagadnienia polega na tym, że w bardzo dużej skali nie jest on uświadamiany, albo nie jest traktowany jako dylemat. Zwłaszcza w czasach współczesnych, przesiąkniętych cyfrowością.
Myślę, że najprędzej dylemat ten jest wyłapywany przez tych, którzy fotografują w technologii srebrowej a nie krzemowej. Bo to kosztuje.

Dylemat ten cały sprowadza się do jednego, pozornie prostego pytania: „zrobić to zdjęcie czy nie?” .

W zasadzie można by pominąć to milczeniem. Wszak w erze cyfrowej można tłuc zdjecia do oporu, potem wybrac dwa a pozostałe pięćset skasować. Tylko… gdzie tu jest fotograf? Gdzie jest wybór kadru, gdzie „ten moment”? Równie dobrze możesz ustawić seryjne zdjecia z automatu i … najprawdopodobniej trafi sie znośne ujęcie. Tylko czy o to chodzi w fotografii? O bezmyślność? Jeśli o to Ci chodzi – rób tak. Tylko nie mów, ze jesteś fotografem.

Oczywiscie – w gorącym reportażu zazwyczaj trzeba strzelac nadmiarowo. Ale to chyba jedyna sytuacja, która usprawiedliwia 500 zdjeć na godzinę.

Dalej – głębszy aspekt dzisiejszego problemu: robienie zdjęć wtedy, gdy mozna gołym okiem ocenić, ze to bez sensu. Bo tło, bo światło, bo mina modela, bo kąt, bo perspektywa, bo proporcje. I nie – nie dotyczy to tylko dwupikselowej żony na tle zamku. Dotyczy to całej masy zdjeć, które w ogóle nie powinny ujrzeć światła dziennego, gdyż są tak rażąco popsute.
Patrz. Naucz sie widzieć.
To jedna z tych rzeczy, kórych nie dostaniesz na fotokursach na YT. Tego nie nauczysz się z książki. Patrzenie, czy warto robić dane zdjęcie, to umiejętność do wyćwiczenia. Z nauczycielem.
Owszem – może TY akurat masz dar widzenia. Ale statystycznie rzecz ujmując – nie sądzę.

To, co chcę dziś powiedzieć to tyle, że musisz powściągać emocje. One zazwyczaj przeszkadzają.
Piękna kobieta, fascynująca…. i co z tego, jeśli w kadrze masz pół smietnika, gałąź przez środek twarzy, albo jakiś wariacki potrójny cień. Nic z tym zdjęciem nie zrobisz. Oczywiście – możesz narysowac wszystko od nowa w fotoszopie. Tylko czy o to chodzi? Mówimy o fotografii. Nie o grafice.

Szczególnie w obecnym czasie, gdy zdjęcia wszystkiego zewsząd nas zalewają, warto trzymac poziom. Starać się. Nie poddawac się modzie na bylajakość tłumaczoną nowatorstwem.
Nawet, gdy robisz zdjęcia telefonem.

Skorzystaj i podziel się.