Nie wszystko złoto …

Dobre. Co to znaczy?
Dobre zdjecie.

Zestawmy tu dwie, niekoniecznie zgodne, strony medalu. Pierwsza, to spojrzenie fotografa, autora. Druga – widza, odbiorcy.

Popatrzmy zatem… autor, fotograf w danym momencie. Ten aspekt jakości w zasadzie może zweryfikowac tylko sam autor. Kluczowym pytaniem o jakość powinno być: „Czy to, co jest na zdjęciu, to jest to, co chciałem, żeby na nim było, czy jest pokazane w sposób, w jaki chciałem to zrobić?”
Popatrz na swoje zdjęcie. Chciałeś mieć taki kadr? Tak właśnie chciałeś oświetlić obiekt? Takich oczekiwałeś kontrastów, ostrości, tła?
Nie, nie… Nie mówimy o tym, co da się poprawic w komputerze. Mówimy o tym, jak daleko jest zdjęcie, które zrobiłes od tego, ktore chciałeś zrobić. Gdyż mówimy o fotografii. Nie o grafice, czy nawet postprodukcji. Ta odległość świadczy o Twojej jakości fotograficznej.

Patrzymy wiec dalej… Co odbiorca, widz, dostaje na stworzonym przez Ciebie obrazku? Czy na pewno to, co chciałes pokazać? Czy skupia uwagę na tym, co chciałeś pokazać? Czy powstające na skutek oglądania emocje – mniejsze czy większe – sa takimi, jakie chciałes wywołać? Czy to zdjęcie w ogóle wywiera jakiekolwiek wrazenie na widzu? I nie, nie mam na myśli uwag typu: „powinieneś mocniej doświetlić”, albo: ” kolor się nie zgadza”. Mam na mysli sytuację, gdy na pytanie „o czym jest to zdjecie?” odpowiedź Twoja i widza będzie zbieżna. Czy to osiągnąłeś?

Rzecz jasna – moze powstać sytuacja, gdy odbiór będzie całkiem odmienny od zamierzeń, nawet mocno emocjonalny, może i szokujący. Czy to znaczy, ze dobre zdjecie zrobiłeś? Jako fotograf – nie. Ponieważ nie ma w takim odbiorze żadnej Twojej zasługi. Równie dobrze możesz ustawić aparat w jednym miejscu, ustawic interwałometr i cały dzień niech sie robią zdjęcia. I moze się trafi coś ciekawego. Tylko…. ile w tym Twojej fotograficznej zasługi?

Trzecia strona medalu, może bardziej kontrowersyjna. Czy istnieje coś takiego jak jakość bezwzględna? Standard, który powie, że jeśli jest „poprawnie” naświetlone, ma ostrośc we własciwym miejscu i zakres ostrości jest „właściwy”, itd – to znaczy, ze zdjecie jest dobre?
Uważam, ze nie. Gdyż wszelkie takie ustalenia musza odnosić się przede wszytskim do zamierzeń autora. To, czy uda mu sie zrealizować te cele – to inna sprawa. Wtedy można sie zastanawiać, dlaczego mu sie nie udało. Wtedy próbować analizować, co i jak mógł zrobic lepiej, skuteczniej, efektywniej.

Reasumując – niemal każde zdjecie może być dobre. Zależy, czemu ma służyć. Problem fotografa jest wtedy, gdy nie potrafi przyjąć krytyki. Gdy nie rozumie, ze zdjecie jego zdaniem fajne, komus może sie nie podobać. Co więcej – samo to, ze zdjęcie jest efektowne, nie oznacza, ze jest dobre. A w ostatnim czasie taka opcja przeważa – nie wazne co i jak pokazane – wazne, że filtry, szalona obróbka, itd. Nie tędy droga.

Jeszcze jedno: obserwuje wręcz masowe bunty „fotografów”, w relacji do nie-fotografów. Otóż, drodzy „fotografowie”, dlaczego pozwalacie sobie na opinie, ze dany kawałek muzyczny jest fajny albo nie, dlaczego oceniacie samochody jako fajne albo niefajne? Możecie? Przecież zazwyczaj nie jesteście muzykami ani konstruktorami samochodów. Dlaczego wiec ktoś, kto nie jest fotografem, albo jest tylko początkujacym amatorem nie ma prawa wyrazić swojego zdania, że dane zdjęcie mu się nie podoba. Nie raz nawet powie, dlaczego. Albo i nie – nie podoba sie jako całośc i już. I ma do tego prawo. A Ty, fotografie, masz obowiązek go wysłuchać. Przynajmniej. Bo pokazałeś swoje zdjęcie publicznosci. Dlatego.