kusząca sława (trudny temat)

Uprzedzam – nie piszę po to, żeby obrazić.
Piszę po to, żeby przedstawić mój prywatny punkt widzenia. Oczywiście, wydaje mi się on słuszny. Więc – dystans, proszę.

Temat trudny do przekazania, żeby oddać istotę myśli. Zwłaszcza, że dotyczy kobiet i – w znacznej mierze – ich urody. Chcę tu poruszyć parę punktów, które w moim odbiorze tematu są istotne.

Zaznaczyć muszę jeden szczegół techniczny. Otóż w zakresie niniejszego tekstu jako „modelkę” czy modelkę rozumiem osoby fachowo pozujące w celach komercyjnych, w zakresie mody, beauty, kreacji, itd. Pomijam elementarne pojęcie modelki/modela, jako każdej osoby będącej przedmiotem zdjęcia, obrazu, itd.

Rozumiem, że dla ogromnej liczby dziewczyn bycie „modelką” jest traktowane jako bezwzględne potwierdzenie urody i ich jakości w ogóle. Rozumiem, że wiele jest zafascynowanych oszałamiajacym może światem mody. Rozumiem też, ze wiele potrzebuje akceptacji, uznania.

Ale…

Szanowna … „modelko”. To, że robisz sobie zdjecia telefonem na instagram nie czyni Cię modelką. To, że jakis fotograf zaprosił Cię na zdjecia – nie czyni Cię modelką. To, ze założyłaś konto na jakimś „modelkowym” portalu – nie czyni Cię modelką.To, że zrobiłas sobie na fejsbuku profil czy strone i nazwałaś*** – photomodel – nie czyni Cię modelką. To raz.

Dwa, to kwestia samooceny. Czy – szanowna „modelko” – masz w domu lustro? Czy wśród Twoich znajomych, przyjaciół masz kogoś, kto umie szczerze powiedzieć Ci parę słów? Korzystaj. Możemy sie z tym zgadzać albo nie, ale świat – ogólnie rzecz ujmując mody, modellingu – ma swoje wymagania. Od paru lat daje się zaobserwowac zalew „modelek”. Szkoda, że 90% z nich naprawdę nie ma szans na nawet krajowy poziom. Po prostu. Takie geny. Nie pomogą kilogramy tapety czy zrobiony na siłowni tyłek wielkosci bagażnika. Proporcje ciała, twarz, cera, mimika, elastyczność, zmienność, włosy, … Na część z tych rzeczy masz wpływ – na część – niestety nie. I – uwaga – z moich i nie tylko obserwacji wynika, że wiele bardzo fajnych dziewczyn po prostu nie dba o siebie. Mają geny, kórych inne zazdroszczą. Ciało o fajnych proporcjach, ciekawą, ładną lub doskonale neutralną twarz…. ale – trochę wstyd, że to trzeba powiedzieć – cera, włosy, zęby a nawet czystość, sa nierzadko problemem.

Tak więc – dziewczyno – miej dystans do siebie, spójrz na siebie krytycznie: czy na pewno jesteś choć zbliżona w wyglądzie do modelek, pracujacych w agencjach. A jeśli jesteś, i chcesz iść w tym kierunku – to weź się za siebie.
Jeśli nie jesteś – nie udawaj przed samą sobą, ze jesteś modelką. Bo tak nie jest.

Kolejna kwestia, pokrewna do powyższego, a niesłychanie drażliwa. Skrajności. Rozumiem i nie mam nic przeciwko grubasom i chudzielcom. Tak – to są słowa w języku polskim. Osoba gruba, to osoba nadprzeciętnie otyła, mająca ponadprzeciętną wagę. Tak. Po prostu. Nie mam nic przeciw, dopóki nie próbują narzucać siebie, swojej wizji „zdrowia”. Absurdalnie krytyczne są zachowania osób od strony modellingowej ekstremalnych, których nawet na beznadziejnym zdjęciu z fatalnym „pozowaniem” bądź ujęciem „modelki” nie wolno skrytykować bez oskarżenia o hejt, nietolerancje, itd.
Uwaga, informacja szokująca: jesteście takimi samymi ludźmi, jak wszyscy inni i wystawiając się (jako”modelki”) na widok publiczny poddajecie sie ocenie. I tak samo możecie być krytykowane. Co więcej – w waszym przypadku wszelkie niedociągnięcia czy zaniedbania, niedokładnosci – pokazują sie wydatniej. Zatem sensowne zdjecie więcej wymaga i od Was i od fotografa.

Jednakowoż muszę także zwrócić uwagę na kolejny fakt. I tu po części apel do fotografów: pokazując zdjecia kształtujemy świat i jego postrzeganie przez ludzi. Jeśli dostatecznie długo i obficie na zdjęciach publikowanych będą długowłose rudzielce, to z czasem to bedzie się stawało rodzajem wzorca. Tak to działa. Po prostu. Z tego wynika koniecznosc zachowania znacznej ostrożności i umiaru w pokazywaniu na zdjeciach osób, których sylwetka wskazuje na chorobę. W szczególności dotyczy to osób wychudzonych oraz otyłych. Jeden i drugi koniec skali to są objawy chorobowe. Niezależnie od tego, czy to faktycznie jest nieuleczalna choroba, czy też np. chorobliwa otyłośc wynikajaca z trybu zycia. Otyłość JEST chorobą. Tak samo anoreksja. I podziwianie „modelek plus size” bez ograniczeń, wychwalanie ich dzielności, sposobu na życie (zazwyczaj sprowadzającego się do „jem bo chcę”) jest bezgranicznie szkodliwe społecznie. Tak – to jest odpowiedzialność społeczna. W ten sposób tworzy się i promuje wzorce.

Naprawdę można uważac za życiowy sukces, że „modelka” o wadze 120 kg „zapozowała” nago na brzegu jeziora? A może jednak sukcesem dla niej byłoby sięgnięcie poziomu poniej 100 kg? Jednak nie. Pod hasłem „tolerancji” będzie pod takim zdjęciem góra oklasków za odwagę.
Dla jasnosci powtórzę – oczywiście, ze te osoby maja takie samo prawo do życia. Oczywiście, że modelki mogą być grubsze i chudsze. I dobrze. Tacy są ludzie – różni i różnorodni. Ale nie mozna tworzyć z chorób lub zachowań chorobopodobnych – przykładów na zycie. To JEST odpowiedzialność.

Jeszcze jedna rzecz.
Jeśli chcesz faktycznie, po przyjrzeniu się sobie, dalej być modelką – przyjrzyj się zdjęciom, które masz. I znowu – spróbuj się ocenić.
Już mówię, o co chodzi. Przeglądając tysiące zdjęć, portfolia róznego rodzaju, można zauważyć rzecz, która martwi. Mianowicie zdecydowana większość portfolio zawiera zdjęcia, na których „modelka” ma zawsze taką samą minę. Albo ciągle tak samo przekrzywioną głowę, albo modną „bitch face”, albo inny grymas. Dziewczyny – naprawdę nie macie własnych min, wyrazów twarzy? Serio? Naprawdę musicie wszedzie pokazywać te same trzy pozy wyuczone z jakiejś gazety?
Naprawdę jesteście, albo chcecie być tylko klonami gazetowych obrazków? Nie chcę w to wierzyć.

A do samych fotografów – nie oszukujcie dziewczyn. Umiejcie miec dystans, umiejcie mieć szczerość. Dość często zauważam podejście typu „będe chwalił, to może pokaże cycki”. NIE. Fotografowie kobiety robią to samo na fali modnego „pozytywnego wzmocnienia”. Ale to jest ZŁE. Jeśli modelka się nie nadaje – czy w ogóle czy do danego rodzaju fotografii – powiedz to. Nie oszukuj.

Z tym się wiąże kolejny aspekt, dotyczący bardziej fotografów. Szanowni fotografowie, miejcie umiar. Wielokrotnie trafiam na zdjęcia „modelek”, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistoscią. Wydawałoby sie, że to prehistoria, a jednak wciaż poziom ingerencji w urodę na poziomie fotoszopa jest katastrofalny. I dosc masowy. Odchudzane, z przerabianymi oczami i twarzą, ekstremalnie modyfikowaną cerą…. Potem przychodzi dziewczę na sesję… i MUA nie wie, czy podkładu jej wystarczy na taka cerę… Nie mówiąc o innych niespodziankach. Nie oszukujcie.

Resumując – bądźcie sobą. Umiejcie być krytyczne wobec siebie. To, że nie jestes modelką nie czyni Cię gorszą.
Żyj i nie udawaj kogoś, kim nie jesteś.

Skorzystaj i podziel się.